| |
 Pamiętnikiem opiekuje się Arwena Eowina Black Do 09.06.2008 pamiętnikiem opiekowała się Lady Lestrange
Ciekawe urozmaicenie lekcji
Dodała Bellatrix Black Środa, 05 Listopada, 2008, 15:58
Czy w życiu Belli, zawsze było tylko i wyłącznie mrocznie, czy wszystko kręciło się wokół Voldemorta? Wydaję mi się, że nie. Ale chyba zawsze, była nerwową, mściwą złośnicą. Poza tym u Lily nowa notka
Pozdrawiam
Arwena
Cała szkoła, aż huczy i trudno się dziwić, to co się dziś zdarzyło, nawet jak na świat magii, jest nietypowe. Lepiej jednak będzie, gdy to po prostu opiszę.
Był czwartkowy poranek, naszą pierwszą lekcją była historia magii, z Krukonami. Stałam przed salą, czekając na dzwonek, gdy podszedł do mnie Rabastan.
- Czy testowałaś jakieś nowo wymyślone zaklęcie, na jakimś małym gryfonie? - spytał rozemocjonowany.
- Nie, po ostatnim zaklęciu przedwczesnego łysienia, wypróbowanym na małym McKinonie, mam dwumiesięczny szlaban i nie mam czasu wymyślać nowych zaklęć. - uśmiechnęłam się na wspomnienie przerażonego malucha z łysym plackiem na głowie.- Czemu pytasz?
- Przed chwilą śmignął obok mnie przerażony gryfon, z takim wytrzeszczem oczu, że pomyślałem, że może być spowodowany tylko zaklęciem. - powiedział ironicznie.- A co robisz na szlabanie?
- Wymyślam zaklęcie odwracające efekt łysienia. Nikt nie wie, jakiego zaklęcia użyłam, więc nikt nie może go cofnąć, a ja na cóż... zapomniałam.
Musieliśmy przerwać rozmowę i wejść do sali, bo zadzwonił dzwonek. Siedzieliśmy w ławkach, przygotowanie na kolejną nudna lekcję w wykonaniu Binnsa, gdy przez otwarte drzwi wleciał duch i stanął za katedrą. Chwilę wpatrywaliśmy się z niezrozumieniem w ducha, gdy ten przemówił znanym nam głosem:
-Witam wszystkich. Dzisiaj porozmawiamy o buntach goblinów...
W czasie gdy ja, z Rabastanem wpatrywaliśmy się ze zdumieniem w ducha Binnsa, jakaś dziewczyna z tyłu zaczęła wrzeszczeć piskliwym głosem:
- Pan umarł! Aaaaa....
- Co Ty gadasz moje dziecko, czuję się lepiej niż zwykle.- po czym sięgnął, po swój notes, a gdy jego ręka przeniknęła przez niego, na jego twarzy pojawiło się zdumienie. Zrobił to raz, później drugi, a gdy za trzecim razem sytuacja się powtórzyła, zaczął coś mruczeć pod nosem:
- Usiadłem przed kominkiem, później chyba zasnąłem... jakieś światło... wstałem... hmm, może to sen, chociaż od 46. nic mi się nie śniło, a szkoda, bo...
- Cuthbercie, obawiam się, że to prawda. Ty umarłeś. - usłyszałam czyjś pogodny głos. W drzwiach stał, ten wariat, nasz dyrektor Dumbledore.
- Ale jak to, Albusie? - zapytał Binns, jego głos brzmiał, jakby dyskutował z dyrektorem na temat koloru ścian w sali.
-Cuthbercie, chodźmy do mojego gabinetu, tam na spokojnie wszystko przedyskutujemy. - zaczekał, aż profesor do niego przyjdzie, a właściwie przyleci i zwrócił się do nas – Za chwilę przyjdzie do Was, na zastępstwo profesor Slughorn. - i wyszedł.
Jeszcze przez chwilę zachowaliśmy idealna ciszą, niezupełnie rozumiejąc, co się przed chwilą stało. Dopiero po jakichś pięciu minutach, do nas dotarło...
-Stary Binns umarł i nawet, tego nie zauważył.- zaczęłam się śmiać, dołączyło do mnie parę osób.
-Przestańcie! Jesteście okropni. Nie można się wyśmiewać ze zmarłych.- usłyszałam oburzony pisk Ann Jones.
- Akurat tego zmarłego, to nie zaboli, bo jeszcze sam nie wie, że nie żyje. - kolejny wybuch śmiechu.
- Bellatrix przestań! - usłyszałam już bardziej zdecydowany głos. Była to Hestia Jones, która z niepokojem zerkała na swoją siostrę, która łkała cicho.
- A co Jones? Siostrunia boi się umarlaków? - wstałam i zaczęłam iść w stronę Ann.- Boi się strasznych, złych duuuUuuuchów? - zawyłam, odpowiedziała mi salwa śmiechów. Spojrzałam na kulącą się dziewczynę, nie czułam litości, tylko pewnego rodzaju moc... Władzę nad nią, była tak przerażona, sama nie wiedziałam czym, że zrobiłaby wszystko, co bym jej rozkazała. Podniosłam różdżkę, żeby wyczarować sztucznego ducha, gdy poczułam jak jakaś duża siła odrzuca mnie do tyłu. Uderzyłam głową o ławkę, ale mimo bólu natychmiast wstałam, tak wściekła jak jeszcze nigdy dotąd. Zobaczyłam Hestie Jones stojącą z wysoko uniesioną różdżką, gdy spostrzegła moje rozwścieczone spojrzenie, na jej twarzy odmalował się autentyczny strach. Chyba to, spowodowało, że się uspokoiłam, uśmiechnęłam się ironicznie i powiedziałam:
- Chyba słyszałaś, od pierwszaków, co robię osobą, które mnie zdenerwują? - cała klasa obserwowała tą sytuację z niemym przerażeniem, tylko na twarzy Rabastana zauważyłam skupienia: przerwać mi, czy nie?
- Expelliarmus! -usłyszałam i zobaczyłam jak różdżka Jones, wpada do ręki Rudolfa, a ona sama leci do tyłu.
- Ty idioto! To ja miałam się nią zająć! - opanowała mną taka złość, że chciałam się rzucić bezpośrednio na chłopaka i wydrapać mu oczy, beż żadnych różdżek, po prostu patrzeć jak cierpi.
- Co tu się...? - odwróciłam się i zobaczyłam zaskoczonego profesora Slughorna.
Rudolf i Hestia dostali szlaban, za bójkę - ślimak niezbyt trafnie, zinterpretował sytuację – a ja dostałam +10, dla domu za próbę obrony tej szlamy...
Powiedziałam Rudolfowi, co o nim myślę, ale ten idiota nie przestaje za mną wodzić maślanym wzrokiem. Mam dosyć tego bezmózga, zawsze musi coś spieprzyć.
Poza tym, nie wiem, jak nasz „wspaniały” dyrektor mógł na to pozwolić, ale historii będzie nas dalej uczuć Binns – duch. A mogłam iść do Durmstrangu, to jest prawdziwa szkoła, z tradycjami, nie to, co te slamsy tutaj, na każdym kroku można spotkać szlamy.
Poza tym dziś na zaklęciach uczyliśmy się czaru zszywającego ( przerabiamy dział gospodarczy), przez pierwsze półgodziny nikomu w klasie nie udało się zszyć poduszki, którą nam dano, ale po tym czasie Jones (ta wstrętna szlama) zaczęła zręcznie łączyć ze sobą dwa brzegi materiału. Jakim sposobem, osoba w której żyłach płynie krew mugolska, może czarować lepiej ode mnie? Kiedyś ojciec mówił, że oni kradną naszą moc i używają ją do własnych celów. Tylko pytam się - jak? Oczywiście, od lat, we wszystkim ją prześcigałam o głowę, zawsze umiałam coś szybciej i lepiej – wydawało mi się to oczywiste, że moja magiczna krew musi mi pomagać w opanowywaniu czarów szybciej, niż jacyś mugole, ale jak teraz się nad tym zastanawiam, to np. Amycus jest magiczną sierotą. Mimo że również jest czysto krwisty, to jego umiejętności magiczne można przyrównać do umiejętności trolla, zresztą to niejedyna dziedzina, przez która kojarzy mi się z tym stworem : troll, to jego najczęstsza ocena, śmierdzi jak troll, a intelektem również nie grzeszy. Bliźniaczki Jones, są z rodziny mugolskiej, a radzą sobie o wiele lepiej od Amycusa. Czy, naprawdę można kraść czyjąś moc? Muszę o tym poczytać.
[ 6 komentarze ]
Spotkanie
Dodała Bellatrix Black Wtorek, 21 Października, 2008, 10:56
Zdaję sobie sprawę, że każdy inaczej wyobraża sobie Voldemorta i sposoby w jakie pozyskiwał popleczników. Jednak ja spróbuję go przedstawić jako inteligentnego manipulatora. W końcu na początku musiał swoich zwolenników zaczarować wizją lepszego świata i ich nie przestraszyć. Pokazać im, że jest ich "przyjacielem", który chce dla nich jak najlepiej. Dopiero później, jak już będą wśród jego zwolenników i będą od niego uzależnieni, on pokaże swoje prawdziwe oblicze. Taki swoisty manipulator.
Pozdrawiam
Arwena
W ten weekend odbył się wypad do Hogsmeade. Poszłam tam razem z Rudolfem, Rabastanem i Amycusem, Ursula wolała zostać w zamku. Chyba nawet się domyślam dlaczego – bała się spotkania z Nim. Ja od tygodnia nie mogłam usiedzieć w miejscu, w myślach mając tylko treść listu:
Bello
Powiadam wszystkich z 7 i 6 klasy, których domy odwiedziłem w te wakacje, że pragnę się z Wami spotkać w tą sobotę o 17, w Trzech Miotłach.
L.V.
Pamiętam, co czułam po przeczytaniu tego listu i chyba nigdy tego nie zapomnę. Napisał do mnie, wybrał mnie! Zapamiętał moje imię, chociaż widzieliśmy się tylko przez chwilę. Pobiegłam od razu, do osób, które wskazał. Oczywiście, wśród prawdziwych (czysto krwistych) ślizgonów, dużo się o Nim mówiło, w końcu nasi rodzice wychwalali jego działania, plany pod niebiosa.
Teraz idąc tam, moje kroki były sprężyste, a świat wydawał się piękniejszy. Dochodziła do mnie tylko połowa słów moich towarzyszy, którzy udawali wyluzowanych.
- ... pikował w dół i już naprawdę uwierzyłem, że się rozbije, ale w ostatniej chwili poderwał miotłę, jego przeciwnik nie miał tyle szczęścia. Mówię Wam ten Wroński jest niesamowity! Za to na ostatnim meczu, podobno...
- Myślicie, że ma dla nas jakąś misję? - nie wytrzymałam, ale po ich natychmiastowej odpowiedzi wiedziałam, że oni tez o tym myślą.
- Daj spokój, Bellatrix. Czego On, może chcieć od dzieciaków? - odpowiedział mi Amycus. W jego głosie wyczułam niepewność.
- Ty się boisz. - powiedziałam to z pogardą w głosie, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech, jaki posyła się dziecku w kołysce – Amycusek, boi się, że będzie musiał zrobić coś niebezpiecznego. Trzeba było siedzieć w Hogwarcie i kuć do egzaminów. Ja wiem, że on czegoś od nas oczekuje... - spojrzałam się na moich towarzyszy. Amycus pukał się znacząco w głowę, lecz przestał gdy spostrzegł moje spojrzenie. Krew uderzyła mi do głowy, sięgnęłam po różdżkę, a w myślach pojawiły mi się formułki zaklęć, inne od tych, których uczyliśmy się na lekcjach. Gdy już otwierałam usta, obserwując przerażone spojrzenie Amycusa, powstrzymał mnie Rabastan.
- Bello, też uważam, że nie zleciłby, żadnego zadania uczniakom.- powiedział to zdecydowanym głosem i puścił moją rękę – I żaden z nas, nie tchórzy, sam fakt, że do niego idziemy świadczy o odwadze – powiedział to ze zniecierpliwieniem. Prychnęłam cicho, ale się nie odezwałam. Jeśli spotkanie z potężnym czarodziejem, jest dla nich aktem odwagi, nie wyobrażam sobie ich w czasie wypełniania jego misji. Amycus ciągnął wywód na temat polskiego gracza, a Rudolf słuchał tego z wypiekami na twarzy. Oprócz mnie, chyba tylko Rabastan czuł powagę sytuacji, w końcu po raz pierwszy, mamy się z nim spotkać bez rodziców. Właśnie, tylko on, mimo że o rok ode mnie młodszy, a o dwa od tych żałosnych chłopczyków, którzy poza Quidditchem świata nie widzieli. Nie wiek świadczy o naszej dorosłości i On też na pewno o tym wie, na pewno ma dla nas jakieś zadanie...
Ze zdziwieniem stwierdziłam, że znajdujemy się już przed Trzema Miotłami. Poczułam mrowienie na karu i podeszłam do drzwi. Przede mnie rzucił się Rudolf i je otworzył.
- Potrafię otworzyć drzwi, idioto.- powiedziałam z irytacją. Zobaczyłam jego speszone spojrzenie i poczułam do niego obrzydzenie. Nie lubię ludzi, których ducha można tak łatwo złamać.
Z duszą na ramieniu weszłam do środka. Za barem stała jakaś kobieta po pięćdziesiątce, obsługiwała właśnie wysokiego blondyna. W pubie, ruch był mniejszy niż zawsze, ale gwar był wystarczający, aby nie dało się podsłuchać pojedynczych rozmów. W kącie dostrzegłam grupę młodzieży z Hogwartu, która machała w naszą stronę.
- Zamów cztery piwa kremowe.- powiedziałam Rudolfowi i wcisnęłam mu płaszcz do ręki. Rabastan ruszył za mną i zostawialiśmy jego brata z ogłupiałą miną. Z każdym krokiem serce biło mi mocniej, lecz gdy byłam o parę metrów od ich stolika, poczułam jak krew uderza mi do głowy. Poczułam podniecenie, a mój oddech był nieregularny. Wśród grupy młodzieży siedział wysoki brunet o ciemnych, tajemniczych oczach. Sączył Ognistą Whisky.
- Witaj! - powiedziałam bezpośrednio do niego, siadając naprzeciwko.
- Witajcie.- odpowiedział miłych dla ucha głosem zwracając się do mnie i Rabastana.
- Czy są ją wszyscy? - przebiegłam oczami po zgromadzonych. Było ok. piętnaście osób, w naszą stronę szedł już Rudolf i Amycus.
- Tak...
- Pewnie się zastanawiacie dlaczego, chciałem się z wami spotkać. - zamilkł na chwilę, jego oczy zaczęły się ślizgać po zgromadzonych, w każdym można było wyczuć strach, niepewność, gdy wreszcie zatrzymał się na mnie, musiał zauważyć, że jako jedyna się nie boję. Moje oczy błyszczały się, a sylwetka sugerowała, że jestem gotowa zrobić wszystko, o co mnie poprosi. - Większość z Was, niedługo kończy szkołę. Czy zastanawialiście się co chcecie robić po zakończeniu jej? - nie czekał na odpowiedź. – Pewnie nie którzy, mają już załatwione posady w ministerstwie. Znajomości waszych rodziców, na pewno w tym pomogły. Część z was jednak, mimo tego, że jesteście czystej krwi i należy wam się odpowiedni status wśród czarodziejów musi sobie radzić sama. Czy tak powinno być? W końcu cały nasz świat powstał, dzięki waszym przodkom – czarodziejom. Dzisiaj, wszyscy zapomnieli o ich zasługach i na wysokich stanowiskach umieszcza się kogo? Mugolaków, szlamy... którzy przecież nawet nie powinni mieć dostępu do naszej magii. - zamilkł na chwilę. Przebiegłam wzrokiem, po zgromadzonych. Patrzyli tępo w przestrzeń, sącząc piwo kremowe, jakby zapomnieli o strachu jaki wcześniej ich nawiedzał na myśl o Nim. W ich spojrzeniach dało się dostrzec, pewnego rodzaju zacięcie. Uśmiechnęłam się z satysfakcją, oni chyba tez zaczęli rozumieć to, co ja wiedziałam od dawna. Ten tajemniczy czarodziej, może nam pomóc w przywróceniu rangi czystej krwi wśród czarodziejów.
- Chyba każdy z Was wie, do czego dążę. Więc teraz ja się pytam was. Czy wy także chcecie, aby magia była dostępna tylko dla prawdziwych czarodziejów?
Wśród zgromadzonych potoczył się pomruk potwierdzający.
- Gdy skończycie szkołę, będziecie mogli mi pomóc w doskonalenia świata. Czy przyłączycie się do tej chlubnej – na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmiech, ale bardzo szybko znikł. - misji?
Kolejny tym razem głośniejszy pomruk...
- Niby jak grupa ludzi może zmienić cały świat czarodziejów? - wszyscy zamilkli. Rabastan usiadł, a na jego twarzy malowała się duma, ale też i strach.
- To ciekawe pytanie panie Lestrange.- powiedział obojętnym tonem. - Jest wiele... sposobów, aby móc... zmienić poglądy ludzi. - kolejny ironiczny uśmiech, który tym razem pozostał na jego twarzy. - Zapewniam, że wszystkie je poznacie, gdy... przyłączycie się do mnie.
Nikt nie odważył się już odezwać. Chciałam jednak, aby wiedział, że...
- Ja nie muszę kończyć szkoły. Mogę dołączyć nawet teraz, zaraz – jego przystojna twarz zwróciła się w moją stronę. Przyjrzał się mi badawczo.
- Cieszy mnie Twoja gotowość... Bello. - przez jego twarz przemknął ledwo zauważalny cień. - Ale aby zmieniać świat, trzeba posiadać dużą wiedzę magiczną. - wstał, założył czarną pelerynę. - Do następnego spotkania...
Ruszył ku drzwiom, nie oglądając się na nas ani razu.
Wszyscy dopili swoje piwo i zaczęli się powoli rozchodzić. W końcu zostałam tylko z Rabastanem i Rudolfem. Wpatrywaliśmy się tępo w blat i milczeliśmy.
- Ale przemawiać gość umie. - spojrzałam się z niesmakiem na Rudolfa.
- Chodźmy już. - powiedział Rabastan, który chyba wyczuł, że chciałam powiedzieć coś niemiłego jego bratu.
[ 11 komentarze ]
1. Wprowadzenie
Dodała Bellatrix Black Poniedziałek, 06 Października, 2008, 21:17
Witam!
Znacie mnie już z pamiętnika Lily Evans. Teraz jednak postanowiłam, zająć się postacią, zupełnie inną od ciepłej i sympatycznej Lilki. Od razy jednak zaznaczam, że mimo iż, będą to czasy szkolne, nie będzie to pamiętnik zwykłej nastolatki. Dla mnie Bella zawsze była lekko odchylona od przeciętnej dziewczyny w jej wieku. Może to wychowanie? Kto wiem... W każdym bądź razie, zaczynam jej pamiętnik, gdy już zaczęły ją fascynować ideały Czarnego Pana i On sam. Mam nadzieję, że spodoba Wam się moja Bella - lekko świrnięta, troszkę mroczna, inna i trochę już taka jaką znamy z książek p. Rowling, ale jeszcze przed ostatecznym przejściem na stronę zła.
Pozdrawiam,
Arwena E. B.
P.S.- Notka narazie krótka, ponieważ traktuje ją jako wprowadzenie w zawiły świat myśli Belli.
Pamiętam pierwszy dzień Hogwartu. Mimo że rodzice mnie ostrzegali, doznałam szoku. Tyle szlam, tyle mugolaków podekscytowanych widokiem magii. Ściskali różdżkę w ręku, zastanawiając się jak jej użyć. Pamiętam też, małą blondynkę o niebieskich, dużych oczach, która zagadała do mnie tuż przed wejściem do Wielkiej Sali.
- To prawda, że w czasie ceremonii przydziału trzeba walczyć z trollem?
Spojrzałam na nią z pogardą. Tak głupie pytanie mogła zadać tylko szlama, chyba że starsze rodzeństwo chciało ją wystraszyć...
- Jak się nazywasz?
- Hestia Jones.
Jones... pospolite mugolskie nazwisko.
-Tak będziesz musiała walczyć z wielkim trollem, uzbrojona jedynie w różdżkę, którą taka szlama jak Ty na pewno nie potrafi się obsługiwać.
Powiedziałam to głosem pewnym i pełnym jadu. Zobaczyłam jak na twarzy dziewczynki maluje się przerażenie, a w jej oczach dostrzegłam łzy. Przygryzłam wargi i uniosłam brwi, mina ta od dawna oznaczała u mnie mściwą satysfakcję lub pogardę. Drzwi do wielkiej sali się otworzyły i weszłam tam rozluźniona, zostawiając za sobą ciągle przerażoną blondynkę. Nie bałam się. Wiedziałam co mnie czeka, znałam swój przyszły dom. Gdy siadłam na stołku i na moją głowę założono starą tiarę usłyszałam, tylko cichy jęk i nakrycie głowy krzyknęło:
- Slytherin!
Uśmiechnęłam się i usiadłam obok Alecto, która była mi znana z rodzinnych odwiedzin.
Pamiętam ten dzień bardzo wyraźnie, chociaż minęło od niego aż pięć lat. Teraz jestem na szóstym roku Hogwartu i już przyzwyczaiłam się do obecności szlam, w moim otoczeniu. Co oczywiście nie oznacza, że przestałam je gnębić. Przez te sześć lat szkoły, dorobiłam się miana okrutnicy, dręczycielki, a gryfońscy, puchońscy i krukońscy pierwszoroczniacy przede mną i moimi towarzyszami uciekają. Znęcanie się nad tym plugastwem to całkiem niezła zabawa, jednak szkoła nie jest dla mnie ważna. Jeśli tylko będę chciała rodzice załatwią mi, każdą pracę, niezależnie od wyniku moich OWU-temów. Jednak mi nie zależy na ciągłym siedzeniu na stołku, marzę o czymś więcej. Odkąd w te wakacje, On odwiedził moich rodziców i wytłumaczył do czego dąży, moje życie wiąże z osiągnięciem celów, o których opowiadał. Chcę się przyczynić do wywalenie szlam i mugolaków, z życia prawdziwych czarodziejów. Chcę abyśmy wreszcie sięgnęli po to, co nam należne, czyli życie bez ukrywania się przed mugolami... może zupełne wytępienie tego plugastwa...
Od Niego, aż biła jakaś dziwna potęga, moc... zagadka. Rodzice mówią na niego Czarny Pan, co na początku mnie dziwiło, bo wygląda na młodszego od nich. Teraz jednak to rozumiem. Po rozmowie z nim, pragnie się, aby on Cię zauważył, żeby rozumiał, że darzysz go szacunkiem. Wiem, że po skończeniu szkoły, będę mu pomagać doskonalić świat.
Dlaczego o tym piszę? W proroku przeczytałam o niewyjaśnionym zniknięciu Emilowy Southampton, znanej przyjaciółki mugoli. Wiem, że to On pozbył się tej żałosnej kobiety, czuję to. Już zaczął działać. A ja dołączę do niego, za dwa lata.
[ 8 komentarze ]
"Noc gdy tortury mieszają się z morderstwem"
Dodała Bellatrix Black Czwartek, 12 Czerwca, 2008, 11:26
Szłam z Sabine zaśnieżoną uliczką Hosmedage. Miałam ochotę z nią porozmawiać, nawrzeszczeć na nią za to, że milczała już od 30 minut, ale nie mogłam, coś dziwnego mnie powstrzymywało.
-Chodź...-Sabine ścisneła moje ramię, ciągnąc mnie w stronę magicznego lasu.
-Zwariowałaś?!-wiedziałam, że największym głupstwem byłoby takie oddalanie się od grupy z Hogwartu, a po za tym, nie znałam lasu w Hosmedage i nie chciałam za bardzu umrzeć w nim, przez jakieś głupie bydle.
Ramiona Sabine objeły mnie mocno od tyłu, nie pozwalając mi wyrwać się z uścisku.
-Kretynko! Ty nikczemna, plugawa..!!!
Ciągneła mnie zaśnieżoną dróżką, prosto na leśną polankę.
Próbowałam wyrwać się z jej uścisku, ale nie dałam rady był jak z metalu...
Moja "przyjaciółka" rzuciła mnie na przykrytą grubą warstwą śniegu polanę. Zobaczyłam ludzi, otaczające nas skupowisko osób ubranych w mugolskie stroje. Nim zemdlałam, zrozumiałam, że nademną stoją wszyscy wrogowie mojego ojca...
****
Obudziłam się w dużym salonie, pełnym bogatych obrazów na ścianach, na posadzce, związana jedną liną razem z Sabine.
Próbowałam ją obudzić, ale nie udało mi się. Była zbyt słaba, po zaklęciu Imperius rzuconym na nią. Rozejrzałam się po pomieszczeniu w którym byłam, bo żadne inne zajęcie nie przychodziło mi do głowy. No chyba, że modlitwa, której i tak nie umiałam. Na jednej z ścian wisiał obraz, który poznałam od razu. Był na nim książę, ratujący z opresji księżniczkę. Dom pana Herverego!
Drzwi się rozwarły i mężczyzna wszedł do pokoju.
-Myślisz sobie, że sie uratujesz? Że wszystko ci się uda?? Mylisz się mała plugawa zdziro...-wraz z gradem słów posypały się zaklęcia torturujące.-Crucio! Crucio! Tak wij się żmijko wij, poczuj czym jest być gorszym od innych!!
Światło księżyca oświetliło bladą twarz dziewczyny poplamioną krwią wypływającą jej z ust. W momencie, gdy mężczyzna spostrzegł, że na jej dłoniach ukazały się pierwsze plamy wypływającej krwi, a z ust krew zaczeła się lać czystym strumieniem, przerwał tortury i wyszedł z pokoju. Dziewczyna była jego jedyną nadzieją...
****
Bellatriks obudziła się spostrzegając, że cały przód jej szaty i znaczna część włosów zamoczona jest w jasnym srumieniu krwi. Bella otarła usta rękawem ubrania, była silna, silniejsza niż jakijkolwiek śmiertelnik. Dziewczyna podczołgała się do krzesła na którym wcześniej siedział męzczyzna.
-Idiota...-szepnełam do siebie.
Hervery zostawił na stole moją różdżkę.
W momecie, gdy wziełam moją różdżkę, czując znajomy przepływ energi, drzwi rozwarły się i ukazał się w nich Hervery. Wiedziałam już co zrobię, miałam na to wystarczająco dużo siły, a on na to zasłużył. Całą noc mnie trorturował więc zasłużył na śmierć.
-Avada Kedavra!
W momencie, gdy zielony strumień uderzył w pierś mężczyzny dziewczyna zgieła się w pół i wybuchła głośnym szaleńczym i niepochamowanym śmiechem. Dziewczyna uwolniła się z lin, odesłała ciało Sabine do jej domu i stanała przy mężczyźnie, odwracając jego twarz czubkiem buta.
-Gnij sobie psie...
Zaledwie paręnaście sekund później zemdlała,padając na posadzkę obok niego.
Światło wschodzącego Słońca padło na ciała dwóch osób. Dziewczyny zmęczonej całonocnymi torturami i męzczyzny zabitego przez nią.
[ 15 komentarze ]
"Królowa śniegu"
Dodała Bellatrix Black Niedziela, 02 Grudnia, 2007, 10:34
Słuchajcie, nota krótka ale mam nadzieję że się wam będzie podobała. Pozdrawiam Magic Dog, Belluś i nikę i wszystkich komentujących.
27 pazdziernik
Razem z Sabine ruszyłam do kolejki uczniów którzy wyjeżdżali do Hosmedage. I ja i ona musiałyśmy się jakoś odprężyć, bo przytłoczyły nas prace domowe, sprawdziany no i ta nużąca rzeczywistość. Nie wiem czemu niektórym młodym czarodziejom wszystko wydaje się tu cudowne i w ogóle uważają, że nasz świat jest super. Ja na początku też tak myślałam, też w to wierzyłam, ale z czasem podejście do tego robi się nieco inne. Rzeczywistość tego świata jest taka nudna, przecież w tym samym czasie, zamiast uczyć się transmutacji, albo równie zgryźliwie odpowiadać na docinki Rudolfusa, mogłabym poznać świta, życie, toczyć walki, poznać kogoś kto pokazałby mi czym jest dobro i zło, czuć emocje przed każdą nową sytuacją… A co robiłam? Siedziałam w szkole, nudziłam się, uczyłam i jeszcze raz nudziłam. Zresztą miałam zagadkę do rozwiązania. Co znaczą słowa matki: „..wybrałam ci inną przyszłość, nie obchodzi mnie twoje miłosierdzie..” ??
Ciągle się nad tym głowiłam!!
Ach zresztą…
~*~*~*~
Wyszłyśmy z „Trzech mioteł” i ruszyłyśmy zaśnieżoną uliczką Hosmedage. Podczas gdy Sabine oglądała swoje nowe pióro, dostrzegłam kształt jakiejś postaci, która wydawała mi się znajoma… Ależ to była Andrie!! Ale co ona robi w Hosmedage?
Rzuciłam się biegiem w jej kierunku, kiedy Sabine wpadła na mnie, a ja stoczyłam się w dół małego rowu, z jakimś chłopakiem na którego wpadłam.
Wstałam czując złość, ale z trudem powstrzymując się od śmiechu. Byłam cała zaśnieżona, miałam mokre włosy, budy, płaszczyk i do tego cała byłam obsypana śniegiem.
-Wyglądasz niezwykle kusząco w tym momencie… królowo śniegu…
Poznałam ten protekcjonalny, ironiczny ton i odwróciłam się.
Za mną stał Rudolfus Lestrange.
-Lepiej sobie popraw ubranie. Chyba coś ci spadło.
Chodź raz mi się udało wprawić go w zdumienie i milczenie niestety krótkie, bo pochwali poczerwieniał ze złości. Wciągnął na siebie spodnie i płaszcz(które podczas staczania się w dół mu spadły), wstał i zaklął ze wściekłości.
Prychnęłam pogardliwie i nie patrząc się na ryczącą ze śmiechu Sabine, ruszyłam w kierunku gospody…
cdn
[ 49 komentarze ]
Wspomnienia...
Dodała Bellatrix Black Poniedziałek, 19 Listopada, 2007, 18:02
20 wrzesień sobota (wreszcie!!)
Wstałam dziś rano, chyba najwcześniej z całej szkoły, była 5:30. Wyszłam z łóżka, chwyciłam ręcznik, ciuchy, szampon i rozdzierająco ziewając, ruszyłam do łazienki perfektów (hasło: Mydlana kąpiel). Ostatnio za bardzo się nie wysypiałam, bo zostałam zawalona pracami domowymi, kłopotami Sabine i listami. A tych pierwszych i ostatnich, było szczególnie dużo. Zastanawiałam się co się ze mną działo ostatnio… Ivana twierdzi, że z poczwary przemieniam się w łabędzia, widać nie zapomniała jeszcze o tym, że poznałam jej tajemnicę… W powyższy wniosek raczej wątpię, bo czy zamienianiu się w piękność towarzyszy: jeszcze bardziej blada twarz, częste męczenie się i częste złoszczenie??
To niemożliwe!
Stanęłam przed drzwiami do łazienki i powiedziałam: Mydlana kąpiel. Drzwi natychmiast się otworzyły ukazując fantastyczną komnatę, z ogromnym basenem(inaczej tego nie potrafiłam nazwać), obrazkiem przystojnego trytona moczącego się w jeziorze, i mnóstwem kosmetyków, które niektóre nie perfektki, zostawiały w obawie złapania je, przez pana Harissona. Pan Harissona był naszym woźnym, pochodził właściwie z rodziny Flich, ale był i tak nazywany po imieniu.
Zostawiłam swoje rzeczy na stoliczku obok basenu, ściągnęłam koszulę nocną i wskoczyłam do ciepłej wody. Po wybraniu paru moich ulubionych rodzajów baniek, rozłożyłam się wygodnie, w wodzie, rozkoszując się ciepłem i bezpiecznością chwili. Bańki fruwały nad wodom, unosząc się łagodnie, a miły mydlany zapach rozpierzchł się po całej Sali.
Przymknęłam oczy i nagle przypomniała mi się pewna scena z dzieciństwa:
Byłam wtedy mała. Miałam chyba pięć lat. Narcyza była u cioci, a Andromeda bawiła się z Syriuszem. Wymknęłam się z domu, by pozrywać kwiatków, w ogrodzie. Pomiędzy krzakami zobaczyłam jakąś dziewczynkę, była niewiele starsza ode mnie, zaniedbana, w potarganej sukience, z brudnymi włosami i cała umorusana. Ja byłam, wtedy strojona w atłasy, kaszmiry i jedwabie. Prezentowałam się dokładnie tak jak miałam się prezentować-jak rozpuszczona córeczka swoich rodziców. Podeszłam wtedy do dziewczyny i zapytałam jej się czy jest głodna. Ona odpowiedziała, że tak i to bardzo. Poszłam do domu i przyniosłam jej ciepłą bułeczkę, bo zrobiło mi się jej żal. Kiedy dziewczynka kończyła drugą bułkę, mama wychyliła się przez okno i zobaczyła, jak podaję dziewczynie trzecią bułkę. Wrzasnęła potokiem przekleństw, wybiegła z domu i mocno chwyciła mnie za rękę. Tamtą dziewczynę tylko kopnęła i kazała jej się wynosić z naszej posiadłości. Wróciłam do domu. Matka na mnie wrzeszczała, że zadaję się z taką szumowiną, że ona mi już wybrała inną przyszłość, że nie obchodzi jej nic moje miłosierdzie. Ojciec zbił mnie, wrzeszcząc, że jestem głupim plugawym dzieckiem, które nie wie, gdzie jest jego miejsce. Wróciłam do swojego pokoju płacząc, a tam zastałam moją matkę. Ze wściekłości się upiła i biła mnie głucho bełkocząc, aż w końcu uwolniła mnie, gdy poczuła, że musi się wyrzygać. Kiedy Narcyza przyjechała wystarczyło jej tylko jedno spojrzenie na moje siniaki, by wiedziała…Duża łza potoczyła się po moim policzku. To nie była najgorsza scena z mojego dzieciństwa…miałam je całe spaprane doszczętnie. Nie mogłam nic zrobić w dzieciństwie by temu zapobiec, zniszczyła mnie nienawiść, zbyt dużo przeszłam, by teraz być małą, cieszącą się, i kochającą bezgranicznie cały świat dziewczynką. Narcyza, starsza ode mnie też to przeżyła, Arwie nigdy za bardzo nie sprzeczała się z rodzicami, wolała pozostać z boku i patrzeć się na to wszystko znudzona.
Westchnęłam i energicznie otarłam łzy. Nie mogę się mazgaić, nie jestem już małym dzieckiem, by z byle czego robić sceny. Uderzono mnie, karano…NO i co z tego?! Przynajmniej nauczyłam się życia i poznałam jak daje w tyłek, gdy jest się milutkim, grzecznym, i nie broniącym się smarkaczem. Ja umiem się bronić i to wykorzystam!!
Nagle drzwi łazienki skrzypnęły, coś zachrobotało i uchyliły się!!! Kurczę zapomniałam je zabezpieczyć jakimś zaklęciem. Zza drzwi wysunęła się głowa jakiejś dziewczyny.
-Ssssłuchaj…o-on, czegoś ooood ciebie, c-c-c-chyba chce…-miała poważne problemy z oddychaniem.
-Jaki ON??- zdenerwowałam się.
Ze szpary w drzwiach wysunęła się twarz Rudolfusa.
Zaklęłam. Wystarczyła mi sekunda na pomyślenie. Chwyciłam różdżkę i rzuciłam silną drętwotę. Świnia nie będzie mi przeszkadzał na każdym kroku. Wyszłam z wody, trzęsąc się z furii, oplotłam się szlafrokiem i ruszyłam do dormitorium, mrucząc pod nosem obelżywe uwagi…
To ja:
![[image]](http://img2.timeinc.net/people/i/2006/celebdatabase/keiraknightley/keira_knightley1_300_400.jpg)
[ 23 komentarze ]
Problemy sercowe cz.2
Dodała Bellatrix Black Czwartek, 08 Listopada, 2007, 18:28
Nota jest krótka ale to cud że wogóle jest. Namęczyłam się nad nią. Chciałam pozdrowić nikę i Belluś.
Anthony. Z moich ust popłynęły przekleństwa. Grupka dzieciaków rozbiegła się patrząc na mnie ze strachem.
-Jak mogłeś!!! Ty plugawy mieszańcu….!!!!!!!!!!!
Anthony popatrzył na mnie ze strachem po czym jakaś pięść uderzyła go z tyłu głowy. Dzieciak zemdlał a za nim ukazała się Sabine.
-Niezły debil z niego.-z obrzydzeniem otarła dłoń o ubranie-Bello nie umiem przepraszać ale…
Powstrzymałam ją.
-Nie ma o czym mówić. To był jego pierwszy i ostatni pocałunek. Nie wiem jak ty ale mam ochotę mu coś zrobić…-uśmiechnęłam się złośliwie.
Jednocześnie zamachnęłyśmy się różdżkami ja wrzasnęłam Perfixtusa a Sabine jakąś małą klątwę na co wyglądał jakby po ataku z jakimiś potworami. Zaczęłyśmy śmiać się z niego gdy nagle za nami rozległ się ciepły ale zły głos:
-Bellatrix kochanie i ty Sabine. Dziewczynki z takich szanowanych i jakże honorowych domów…Aż mi żal wystawiać wam szlaban.
Tylko jedno słowo: Slughorn. Nienawidziłam tego nauczyciela zawsze zapraszał mnie na te swoje obciachowe podwieczorki tylko dlatego że ojciec dał mu złoto…
Do tego był opiekunem Slytherina. Dumbledore tu przesadził robiąc go opiekunem Slytherina. A do tego przyjaźnił się z opiekunką Gryffindoru. To było żałosne!
Ruszyłyśmy za nim z Sabine do szkoły. W szkole ruszyliśmy korytarzem do jego gabinetu, kiedy dobiegł nas zapach świeżych drożdżówek. Obok Slughorna wyrósł jak z podziemi Rudolphus Lestrange.
-Proszę pana nie sądzę by trzeba było zajmować się tymi małymi dziewczynkami. Musze porozmawiać z panem na pewien poważny temat…-zaczął oschle mierząc nas wzrokiem.
Slughorn wyglądał tak jakby nie mógł się zdecydować.
-Dobrze młodzieńcze! Zawsze byłeś moim ulubionym uczniem a więc wiesz jak nie lubię karać dziewczyn… Przyjdź za pięć minut do mojego gabinetu.-powiedzial profesor i odszedł.
-Macie szczęście…dziewczynki-wysyczał Rudolphus i odszedł.
-Już ja mu pokaże!!- wrzasnęłam i rzuciłam się biegiem za nim.
![[image]](http://imagecache2.allposters.com/images/pic/MMPH/257930~Keira-Knightley-Posters.jpg)
mam nadzieję żę obrazek wszedł. Pozdrawiam wszystkich
[ 14 komentarze ]
Problemy sercowe cz.1
Dodała Bellatrix Black Poniedziałek, 29 Października, 2007, 19:51
16 wrzesień
Obudził mnie powiew zimnego powietrza. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po dormitorium. W związku z niespodziewanym uczuciem Edualli pałającym do Rudolphusa,
idiotka robiła wszystko aby mu się przypodobać. Postanowiła także przejść na pełen rygoru tryb życia, który jak twierdziła prowadził jej „ukochany”. Zaliczało się do tego: spanie przy otwartym oknie(-5oC), dieta polegająca na jedzeniu korzonków i surowego jedzenia, bunt przeciw jakimkolwiek mugolom(prawdę mówiąc to najchętniej by ich wyzabijała) i bezlitosne podlizywanie się profesorom.
Doprowadzam ją do szału(co zresztą mało mnie obchodzi) przez: nieustanne zamykanie okna, ostatnio zjadłam mini tort czekoladowy tuż obok niej na co ona zrobiła się zielona i musiała biec do łazienki aby się wyrzygać, nietolerowanie jej buntu i prychanie kiedy mówi o nim, no i oczywiście zwracanie uwagi nauczycieli na mnie a nie na Eduallie.
Teraz tez podeszłam do okna i mocno je zamknęłam. Dopiero teraz poczułam że bardzo chce mi się pić, więc ruszyłam do stolika z wodą przewracając się w drodze o wystającą krawędź podparcia łóżka Ivanny. Poruszyła się niespokojnie przez sen i z jej poduszki wypadło coś na podłogę. Pochyliłam się i podniosłam to. Okazało się że to zdjęcie mojego kuzyna Syriusz Blacka otoczone w czerwone serduszko z napisem : Kocham cię Syriusz!!!!!!!!!!!
Wrzasnęłam. Dość cicho właściwie ale na tyle aby Ivanna się obudziła. Spojrzała na mnie szybko po czym od razu wszystko zrozumiała i usiadła szybko na łóżku.
-Bello błagam cię nie powiedz o tym nikomu!- głos jej się trząsł ale była zdecydowana-Bello przyrzeknij mi że nie powiesz o tym nikomu.
Pokiwałam głową i zdumiałam się tego co zrobiłam. Byłam chyba zbyt zszokowana aby pomyśleć jak byśmy się z Sabine ubawiły z „biednej” zakochanej nieszczęśliwie w Syriuszu Ivanie.
-To dobrze Bello. Wierzę ci.-dziewczyna wyglądała jakby się zastanawiała, po chwili powiedziała-Załatwisz mi jego autograf? No wiesz skoro jesteście w rodzinie, to pomyślałam że…-urwała, ponieważ nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Gdy wychodziłam już przebrana z łazienki mruknęłam do siebie jeszcze:- Jasne i kawałki jego włosów…
* * *
Siedziałam z Sabine na schodach prowadzących do zamku i uczyłam się transmutacji.
-Bell…-przerwała mi Sabine-Dostałam karteczkę od Anthonego… -spojrzałam na nią szybko i dostrzegłam łzę spływającą po jej policzku.-z tego już nic nie wyjdzie…
Podała mi karteczkę nonszalancko złożoną w kratkę.
Widać było na niej chwiejny napis:
Z tego nic nie wyjdzie. Tamten pocałunek nic nie znaczył. Była to tylko chwila. Nie chcę już więcej takich chwil. Ja kocham Bellatrix…
Byłam zdumiona. Podałam wolno karteczkę mojej przyjaciółce.
-Sabine nie przejmuj się… Nie ma co przejmować się takim dupkiem.-stwierdziłam trzeźwo.
Ona pokręciła przecząco głową.
-To nie dupek Bellatrix…ja go kocham a on kocha ciebie…
Wstałam i spojrzałam na nią. Zanosiła się szlochem. Ale powiedziała po chwili:
-Idź sobie Bello…ja muszę wszystko przemyśleć, zrozumieć. Lubię cię Bellatrix ale chcę teraz pobyć sama.
Z godnością ruszyłam przed siebie na błonia. Oparłam się o drzewo i wpatrywałam się w tłum czternastolatków którzy chichotali patrząc na całującą się parę, pośrodku kółka.
Kiedy już chciałam iść i przegonić to zbiegowisko ponieważ jak w takim hałasie można myśleć, przerwał mi dotyk czyjegoś ramienia na moich plecach.
Odwróciłam się i nim zdążyłam zrobić cokolwiek wzruszony osobnik płci męskiej mnie pocałował w usta! Dostał w twarz tak że aż trzasnęło. Kiedy podnosiłam rękę aby wymierzyć kolejny cios zobaczyłam twarz chłopka. To był…!!!!!!
cdn
Nota dzisiej bo dostałam weny i nic na to nie poradzę mimo zę zapowiadałam notę conajmniejza dwa tygodnie! Ale wybaczcie mi w końcu to początki.
[ 27 komentarze ]
Moje "urocze" koleżanki!
Dodała Bellatrix Black Wtorek, 23 Października, 2007, 16:51
-Bella!- usłyszałam głośny krzyk, po czym ostentacyjne westchnienie. Otworzyłam drzwi garderoby i zobaczyłam na progu nieco zdenerwowaną Cyzię. Moja siostra wyglądała jak topielica o trupiobladej twarzy, długich jasnych włosach i błękitnych oczach oraz najsłodszych usteczkach na świecie jak to twierdziło zagorzałe grono jej „fanów”.
-Belluś!- rozległ się ironiczny wrzask. Za Narcyzą stanęła Andromeda. Andromeda miała brzoskwiniową tak zwaną „ciepłą” cerę odziedziczyła ją po ciotce, brązowe oczy które teraz były wyrazem wściekłości, a w rękach trzymała swoja bordową torbę.
-Czy zdajesz sobie sprawę która godzina?- zapytała rzucając mi złośliwe błyski.
-Nie skarbie…zadowolona?- odpowiedziałam po czym minęłam obie siostry i ruszyłam sprawdzić czy wszystko mam spakowane do Hogwartu.
* * * *
Oparłam policzek o zimną szybę przedziału. Pociąg wolno sunął po torach a deszcz nieustannie bębnił w szyby. „Śliczny deszczyk” określiłaby ironicznie moja
„bratnia dusza” jak to nazywała ją wielce słodziutko Andromeda. Nie wiedziałam do czorta gdzie się ona podziewa. Prefekci o ile się nie mylę zakończyli już to swoje żmudne zebranie.
Nagle drzwi przedziału się uchyliły i stanęła w nich Sabine Slytherin. Czarne włosy spływały jej po ramionach, ciemne oczy błyszczały a usta wygięte były w prostą kreskę.
-Do cholery-zakleła teatralnie-To ty kochanie!
Sucho cmoknęłam powietrze koło jej policzka.
-Zebranie prefektów miało dzisiaj tytuł „Anthony Teler” co?-zakpiłam.
-Przymknij się Bellatrix- warknęła pokrywając się rumieńcem.
* * * *
Weszłam do prawie pustego salonu Slytherina. Oprócz mnie w pomieszczeniu znajdował się wysoki czarnowłosy siedemnastolatek pochylony nad książką. Spojrzałam na niego kontem oka i ruszyłam po schodkach do dormitorium dziewczyn. Na czarnych drzwiach z zieloną wstążeczką był napis: 6 rok. Pchnęłam drzwi i weszłam do sypialni. W pokoju stały cztery znajdujące się blisko siebie łóżka. Kotary były koloru zielonego a zasłony w oknach srebrno-czarne. Ubarwienie Slytherina. Przy każdym z łóżek stały kufry, paczki lub walizki. Podeszłam do ostatniego łoża przy którym znajdował się czarny kufer ze srebrną rączką w kształcie węża i położyłam się na miękkiej czarno zielonej narzucie. Wkrótce przyjemna cisza miała się skończyć bo uczta już dobiegała końca. Przymknęłam oczy i nim się zorientowałam dobiegł huk otwieranych drzwi który mnie obudził i do dormitorium wpadły trzy dziewczyny. Wysoka o długich rudych włosach i piegach była chyba głupsza od gryfonek. Nazywała się Eduallia Fivestt i była największą plotkarką, szpanerską i idiotką.
Dobrała sobie przyjaciółki bliźniaczki czyli Ivanne i Maili Posetach. Udałam że śpię ale one nie przejmując się że zakłócają czyjś spokój z chichotem zaczęły plotkować o według nich najprzystojniejszym chłopaku w szkole czyli Rudolphus’ie Lestrange. Znałam tego chłopka. To on siedział dziś w salonie ślizgonów. W zasadzie to nie wiem co one w nim widziały. Był wysoki szczupły z długimi czarnymi włosami i arystokratyczną twarzą. Jedyna rzecz którą miał niezwykła były to „płonące” czarne oczy.
-O patrzcie kto tu już jest ! Nie rozumiem jak ktoś tak ohydny może należeć do rodu Black’ów. –zauważyła subtelnie Eduallia mrużąc oczy.
Wyciągnęłam różdżkę i niespodziewanie wymierzyłam różdżką w Eduallie.
-Nie mów źle o mojej rodzinie -warknęłam.
-Bo co zabijesz mnie?- prychnęła dziewczyna po czym ruszyła do łazienki. Zamachnęłam się różdżką a dziewczynę odrzuciło do tyłu na
posadzkę.
-Żebyś wiedziała że byłabym gotowa to zrobić- warknęłam po czym
Ominęłam ją i weszłam do łazienki.
[/fiolet]Proszę was o krytykę! NOta jest że tak powiem wpisywana na szybko i może być trochę błędów[fiolet]
[ 19 komentarze ]
Początek
Dodała Bellatrix Black Niedziela, 21 Października, 2007, 09:48
[fiolet][/fiolet]Cześć! Nazywam się Lady Lestrange i będę prowadziła ten pamiętnik. Prawdę mówiąc długo zastanawiałam się czy napisać do Gurdiana(jeśli źłe napisałam to pseudonim to poprawcie mnie) w sprawie tego pamiętnika bo chciałam żeby był wyjątkowy a Bella należy do nafajniejszych postaci w książce J.K.Rowling.W końcu się zdecydowałam i dlatego teraz to piszę.Mam nadzieję że będziecie surowi i krytkowali moje noty bo krytyka jest potrzebna aby się poprawiać. 1 notę nie powitalną z pam. Belli dam może w przyszłym tygodniu bo nie mam zbyt wiele czasu. Pozdrawiam całą redakcję i Gurdiana.
[ 13 komentarze ]
| Script by Alex
| | |



 Magiczny wypoczynek dla kazdego!

Newsy po angielsku:
MuggleNet
The Leaky Cauldron
Harry Potter's Page

KONKURS
Pamiętnik Albusa Dumbledora!

ŻONGLER
KSIĘGA HOGWARTU
 Nasza Szkoła Hogwart
Nasza strona JK Rowling
Nowości na stronie JKR!
Związek Krytyków ...!
Pamiętnik Miesiąca!
Konkurs ZKP
Pamiętnik Hermiony!
Pamiętnik Ginny!
Pamiętnik Malfoy'a!
Pamiętnik Rona!
Pamiętnik Harrego!
Pamiętnik J. Pottera
Pamiętnik Lily Evans!
Pamiętnik Freda i Georga
Pamiętnik Lavender
Lily i James Potter
Pamiętnik Padmy Patil
Pamiętnik Dorcas Burska
Natasha Potter
Susan Bones
Aurora Silverstone
Pamiętnik Toma Riddle'a
Meadows Dorcas
Pamiętnik Laury Diggory
Pamiętnik Hannah Abbott
Pamiętnik Hagrida!
Pamiętnik Petunii Ewans!
Pamiętnik Lily Potter!
Pamiętnik W. Kruma!
Mary Ann Lupin!
James Potter Junior!
Madeleine Halliwell
Roxanne Weasley
Joanne Carter (Black)
Pamiętnik Wiktorii Fynn
Pamiętnik R. Lupina!
Pamiętnik J. Darkness!
Lucius Malfoy
Pamiętnik Teda Lupina
Syriusz Black'a!
Pamiętnik Fleur!
Pamiętnik Marty Pears
INKUBATOR
Pamiętnik Luny!
Pamiętnik Bellatrix Black
Pamiętnik Rose Weasley!
Pamiętnik Alicji Spinnet
Pansy Parkinson
Pamiętnik Cho Chang!
Nowa Księga Huncwotów
Pamiętnik Voldemorta
Victorie Weasley
Pamiętnik Romildy Vane
DO PRZEJĘCIA:
Minerwa McGonagall
Albus Dumbledore
Molly Weasley
Nymphadora Tonks
Cedrik Diggory
Albus Severus Potter
Pamiętnik Parvati Patil!
Gilderoy Lockhart
Percy Weasley
Angelina i Katie
Neville Longbottom
Lekcje zielarstwa
ARCHIWUM
Myślodsiewna Snape'a
Pamiętnik Ritty Skeeter!
Pamiętnik Tamary Black
Arien Halfelven
Pomona Sprout
Alastor Moody
Pamiętnik S. Trelawney
Pamiętnik Ann Raven
Pamiętnik Artanis
Marietta Egdecombe
Peter Pettigrew
Pamiętnik Sary Potter

CIEKAWE DZIAŁY
(Niektóre do przejęcia!)
Bestiarium HP!
Biografie HP!
Madame Malkin
W.E.S.Z.
Wmigurok
Księgi Magii
OPCM
Artykuły o HP
Chatka Hagrida!
Plotki z kuchni Hogwartu
Lekcje transmutacji
Lekcje: eliksiry
Kącik Cedrica
Nasze Gadżety
Poznaj swój HOROSKOP! (na luty 2008)
Zakon Feniksa
Dodaj własnego Newsa!

LSM zaprasza na Magiczne Lato i Magiczną Zimę z Harrym Potterem na Zamku Czocha oraz na Zamku w Gniewie!



Jeżeli chcesz otrzymywać najświeższe nowinki ze Świata Magii to wpisz niżej swój adres e-mail
 Najlepsze środki na odchudzanie działają na bazie guarany
| |