Startuj z namiNapisz do nasDodaj do ulubionych
   
 

Dodatkowe informacje od JK Rowling zamieszczone na jej stronie




CO TO JEST?
Znajdziecie tutaj fragmenty moich notatek, które mogą Was zainteresować. Sceny, które zostały wycięte z książek, dodatkowe dane na temat niektórych postaci, nigdy nie zadane pytania, a czasem całkiem bezużyteczne informacje, które i tak miałam zamiar wrzucić na tę stronę. Takich różności będzie wiele, bo moje notatki są dość obszerne.

Nowy artykuł w dziale Dodatki na stronie Jo.

Oryginalny tekst znajdziecie na www.jkrowling.com w dziale Extras/ Miscellaneous, pomiędzy 'Places to write' (Miejsca do pisania)a 'SQUIBS' (CHARŁAKI).

W związku z tym, że nazwy zaklęć z polskiego tłumaczenia Harry’ego nie są tak zróżnicowane jak nazwy oryginalne, będę używała w tym tekście terminów angielskich. Przykłady zaklęć pod każdą definicją są dodane przeze mnie (wszelkie tłumaczenia terminów związanych z zaklęciami i urokami pochodzą z książki: „Tezaurus. Harry Potter” Andrzej Polkowski i Joanna Lipińska; W. Cejrowski Ltd.; Warszawa 2004)
Narya

Definicje zaklęć

Od czasu do czasu ktoś pyta mnie o różnicę między zaklęciami a urokami. W świecie Pottera granice miedzy tymi pojęciami są płynne i wydaje mi się, że każdy czarodziej ma własne zdanie na ten temat. W związku z tym, że jestem podobna Hermiony, zawsze jednak posiadałam własną teorię:

SPELL (zaklęcie):
Termin ogólny opisujący czary.

Four Points Spell – zaklęcie czterech stron świata

CHARM („zaklęcie” w świecie HP, ale czasem to także „urok”):
Zaklęcie to zasadniczo nie wpływa na właściwości przedmiotu, który poddany jest działaniu czarów, ale sprawia, że uzyskuje on nowe cechy lub jego właściwości ulegają zmianie. Przekształcenie filiżanki w szczura to „spell”, natomiast sprawienie, by dana filiżanka zaczęła tańczyć, to już „charm”. Inna sprawa to zaklęcia takie jak: „Stunning Spells” (zaklęcia oszałamiające), które zaliczam do „charms”, ale nazywam „spells” ze względu na aliterację.

Cheering Charm – zaklęcie rozweselajace

Freezing Charm – zaklęcie zamrażające

HEXES (uroki):„Hex”, podobnie jak „jinx” (zły czar, urok), wiąże się z czarną magią, ale w małym stopniu. Dla mnie „hex” jest trochę gorszy od „jinxa”. Zazwyczaj używam terminu „jinx” dla zaklęć, których konsekwencje są irytujące lub zabawne.

Hurling Hex – urok narowistości

Jelly-Legs Jinx – galaretowate nogi

Impendiment Jinx – zaklęcie spowalniające

CURSES (klątwy, zaklęcia złowrogie): Termin określający czarną magię w najgorszej postaci.

Unforgivable Curses – Zaklęcia Niewybaczalne

Curse of the Bogies – klątwa upiorów

Leg-Locker Curse – Zwieracz Nóg

Fragmenty wycięte przez autorkę z poszczególnych książek o HP.


  • PIERWSZE ROZDZIAŁY KAMIENIA FILOZOFICZNEGO
    Było wiele różnych wersji pierwszego rozdziału "Kamienia Filozoficznego" a ta,
    na którą się w końcu zdecydowałam, nie cieszy się szczególną popularnością wśród
    rzeczy, które napisałam. Wielu ludzi mówi mi, że ten rozdział czyta się
    wyjątkowo ciężko w porównaniu z resztą książki. Kłopot z tym rozdziałem (co
    często się zdarza w książkach o Harrym) polegał na tym, że musiał podać mnóstwo
    informacji a jednocześnie ukryć jeszcze więcej. Miałam różne wersje scen, w
    których opisałam, jak Voldemort przybywa do Doliny Godryka i zabija Potter'ów.
    We wczesnych szkicach tej sceny to mugol zdradza ich miejsce pobytu. Jednak w
    miarę jak historia zaczęła się rozwijać i Pettigrew stał się zdrajcą, ten
    obrzydliwy mugol zniknął.
    W innych wersjach pojawiała się postać o imieniu 'Pirytek", którego imię oznacza
    "złoto głupców". Był on sługą Voldemort'a i miał spotkać się z Syriuszem przed
    domem Potter'ów. Również Pirytek musiał zostać usunięty, chociaż dość polubiłam
    tę postać. Był elegantem i nosił białe jedwabne rękawiczki, które mogłabym
    artystycznie poplamić krwią od czasu do czasu.
    W bardzo, bardzo wczesnych szkicach pierwszego rozdziału "Kamienia
    Filozoficznego" Potter'owie mieszkali na odległej wyspie a rodzina Hermiony na
    stałym lądzie. Jej ojciec ujrzał na morzu coś, co przypominało eksplozję.
    Wypłynął w czasie burzy w morze i znalazł ciała Potter'ów w ruinach ich domu.
    Teraz nie pamiętam czemu wydawało mi się, że to dobry pomysł, ale wystarczająco
    wcześnie musiałam zrozumieć, że tak nie jest, bo we wszystkich następnych
    wersjach Potter'owie zostali przeniesieni do Doliny Godryka.

  • PIERWSZY ROZDZIAŁ TOMU SZÓSTEGO
    Byłam bliska wykorzystania podobnego rozdziału w "Kamieniu filozoficznym" (był
    to jeden z odrzuconych rozdziałów pierwszych), "WięĽniu Azkabanu" i "Zakonie
    Feniksa", ale dopiero tu pasuje naprawdę, więc zostaje. I to wszystko, co mam do
    powiedzenia, ale kiedy będziecie to czytać pamiętajcie, że dojrzewał on trzynaście lat.

  • MOPSY, MIŁO¦NICZKA PSÓW (FRAGMENT WYCIĘTY Z CZARY OGNIA)
    Kiedy Łapa powraca w 'Czarze Ognia', początkowo chciałam by zatrzymał się na
    obrzeżach Hogsmeade u bardzo ekscentrycznej czarownicy, która była wielką
    miłośniczką psów. Trzymała ona sforę przeróżnych dziwnych psów, ciągle była w
    konflikcie z sąsiadami z powodu ich szczekania i nieczystości, i z chęcią
    przygarnęła Syriusza, biorąc go za bezpańskiego psa.
    Sądzę, że mój redaktor naczelny miał rację, gdy prosił mnie o wycięcie Mopsy,
    gdyż nie wnosiła ona nic do głównego wątku. Po prostu spodobało mi się
    opisywanie tej szurniętej miłośniczki psów (w przeciwieństwie do szurniętej
    miłośniczki kotów, Pani Figg). Jednak, umieszczenie Syriusza w jaskini, gdzie
    mógł bez przeszkód rozmawiać z Harrym, Ron'em i Hermioną na temat Barty'ego
    Crouch'a jr. było bardziej sensowne.

  • MALFOY I NOTT (FRAGMENT WYCIĘTY Z KOMNATY TAJEMNIC/CZARY OGNIA)
    Tak bardzo podobała mi się ta scena, że próbowałam ją wykorzystać dwukrotnie.
    Niestety, nie pasowała do żadnej z tych książek, więc w końcu wylądowała w jednym
    z wielu kartonowych pudeł, w których przechowuję stare brudnopisy, notatki,
    rachunki za elektryczność i papierki po gumach do żucia.
    Podobnie, jak w przypadku Dean'a Thomas'a, o Theodorze Nott wiem więcej niż
    pojawiło się dotychczas w książkach. Wychowany przez ojca - wdowca w podeszłym
    wieku i śmierciożercę, Theodore jest inteligentnym samotnikiem, który nie odczuwa
    potrzeby bycia członkiem żadnej bandy, włączając w to gang Malfoy'a.
    Jednak w tej scenie ojciec Theodore'a (ten sam Nott, który został ciężko ranny w
    ostatnich rozdziałach Zakonu Feniksa) odwiedza Lucjusza Malfoy'a by omówić
    sprawy związane z Voldemort'em. W tym czasie Draco i Theodore odbywają pogawędkę
    w ogrodzie. Naprawdę podobała mi się ta scena, po pierwsze dlatego, że
    pokazywała dom Malfoy'ów i wskazywała różnice między miejscem, gdzie wychował
    się Draco a domem numer 4 na Privet Drive. Poza tym, rzadko nadarza się okazja
    by móc obserwować Draco rozmawiającego z kimś jak z równym sobie. A w taki
    właśnie sposób musi rozmawiać z Theodorem, gdyż Theodore jest również
    czarodziejem czystej krwi, a przy tym jest mądrzejszy. Dwoje synów
    śmierciożerców rozmawia o reżimie Dumbledore'a w Hogwarcie i o Harrym Potterze,
    włączając w to wszelkie historie jakie śmierciożercy opowiadają o tym, jak to
    mały chłopiec przeżył atak Czarnego Pana.

  • POCHODZENIE DEAN'A THOMASA (FRAGMENT WYCIĘTY Z KOMNATY TAJEMNIC)
    Każdy kto przeczytał i amerykańską i brytyjską wersję 'Kamienia Filozoficznego' pewnie zauważył, że ta ostatnia nie zawiera opisu wyglądu Dean'a, natomiast w amerykańskiej znajdziecie zdanie opisujące go (w rozdziale 'Tiara Przydziału').
    W brytyjskim wydaniu było to cięcie redakcyjne. Redaktor naczelny uznał ten rozdział za zbyt długi i wyciął wszystko co uważał za zbędne. Jednak gdy nadszedł czas castingu do filmu 'Kamień Filozoficzny', powiedziałam Chrisowi, reżyserowi, że Dean to czarnoskóry Londyńczyk. W zasadzie, wydaje mi się, że Chris był trochę zaskoczony ilością informacji jakie posiadałam na temat postaci pobocznych. Miałam wiele na temat pochodzenia Dean'a, chociaż nigdy nie znalazłam odpowiedniego miejsca by to użyć. Jego historia była opisana we wczesnym szkicu 'Komnaty Tajemnic' ale póĽniej sama ją wycięłam, bo uznałam ją za niepotrzebną. Teraz wydaje mi się, że jego historia nigdy nie trafi na strony książek.
    Dean zawsze myślał, że pochodzi z rodziny mugoli. Był wychowany przez matkę i ojczyma, gdyż jego ojciec opuścił rodzinę kiedy Dean był bardzo mały. Chłopak dorastał w bardzo szczęśliwej atmosferze wraz ze swoimi przyrodnimi braćmi i siostrami.
    Oczywiście, gdy Dean otrzymał list z Hogwartu jego matka zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem ojciec Dean'a nie był czarodziejem. Nikt jednak nie odkrył prawdy: ojciec Dean'a, który nigdy nie powiedział żonie kim jest chcąc ją chronić, został zabity przez ¦mierciożerców, gdy odmówił przyłączenia się do nich. Dean miał odkrywać tę prawdę podczas swej nauki w Hogwarcie. Myślę, że poświęciłam ten wątek na rzecz odkryć dokonywanych przez Neville'a, które są o wiele bardziej ważne dla głównej fabuły.

  • MAFALDA (FRAGMENT WYCIĘTY Z CZARY OGNIA)
    Już wcześniej wspominałam o kuzynce Weasley'ów, którą wycięłam mimo tego, że już zdążyła na dłużej zagościć na stronach 'Czary Ognia'. Naprawdę lubiłam tą postać i nie chciałam się jej pozbyć ale po prostu okazało się, że nie pełniła takiej roli w książce do jakiej została powołana. Musiała odejść.

    Mafalda była córką 'dalekiego kuzyna, który jest księgowym' i mowa o nim była w "Kamieniu Filozoficznym'. W przeszłości ten księgowy był bardzo nieprzyjemny w stosunku do Państwa Weasley, ale teraz on i jego żona (mugolka) zostali rodzicami czarownicy i sytuacja ta stała się dla nich dość kłopotliwa, więc zwrócili się do Weasley'ów z prośbą o pomoc w zapoznaniu córki z czarodziejskim światem nim zacznie ona naukę w Hogwarcie. Rodzina Weasley'ów zgodziła się zaopiekować krewną podczas wakacji i wziąć ją nawet na Mistrzostwa ¦wiata w Quidditchu, ale prawie natychmiast tego pożałowała. Pani Weasley podejrzewała, że rodzice Mafaldy chcieli się jej po prostu pozbyć z domu na jakiś czas. Okazało się, że było to najbardziej niemiłe dziecko z jakim Pani Weasley miała kiedykolwiek do czynienia.

    Mafalda miała za zadanie przekazywać pewne informacje na temat ¦mieciożerców Harry'emu, Ronowi i Hermionie. Była wścibską ¦lizgonką ze skłonnością do podsłuchiwania, która lubiła imponować innym i dlatego mówiła im wszystko czego dowiadywała się podsłuchując rozmowy dzieci Smierciożerców. Niestety, mimo tego, jak bystrą osóbką była, istnieją pewne granice co do tego, co jedenastolatka może odkryć. Rita Skeeter, kórej postać stworzyłam by dopełniła zadanie Mafaldy, miała o wiele większe możliwości.

    Najlepszą rzeczą w Mafaldzie było to, że dorównywała Hermionie. Ku zgrozie tej ostatniej, Mafalda była bardzo utalentowana i uwielbiała się popisywać. Hermiona musiała więc wybierać czy potępiać to łamanie zasad, czy też dołączyć się i ją pokonać.

Ekstra informacje o postaciach.



  • KRZYWOŁAP
    Nie jestem wielką miłośniczką kotów. Podobnie, jak Hagrid, jestem na nie
    uczulona i wolę psy. Jednak był jeden wyjątek. Były póĽne lata 80-te, pracowałam w
    Londynie i w słoneczne dni miałam w zwyczaju jeść lunch na pobliskim placu.
    Duży, puszysty, rudy kot, który wyglądał jakby był po zderzeniu czołowym ze
    ścianą, lubił przechadzać się między ludĽmi odpoczywającymi tam. Myślę, że
    mieszkał w pobliskim domu. Nigdy nie zbliżyłam się do niego na tyle, by dostać
    ataku astmy, ale podziwiałam go z daleka. Nigdy nie pozwolił się nikomu
    pogłaskać i całym sobą wyrażał głęboką pogardę dla wszystkich wokoło. Gdy
    zdecydowałam, że Hermiona będzie miała niezwykle inteligentnego kota,
    upodobniłam go do tego wyniosłego zwierzęcia, trochę niesprawiedliwie
    wzbogacając go o krzywe nogi.
    Krzywołap, jak pewnie już zgadł każdy kto przeczytał "Fantastyczne zwierzęta i
    jak je znaleĽć", jest w połowie kugucharem. A jeśli nie wiecie co to kuguchar,
    musicie się pospieszyć i kupić "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleĽć" (cały
    dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na pomoc najuboższym dzieciom na całym
    świecie).

  • GILDEROY LOCKHART
    Tylko raz zdecydowałam się na opisanie kogoś kogo naprawdę znałam, i jakkolwiek
    nieprawdopodobnie to brzmi, tym kimś był Gilderoy Lockhart. Zapewniam was, że
    osoba na podstawie której powstał Gilderoy, była nawet bardziej nieprzyjemna niż
    jej fikcyjny odpowiednik. Opowiadał przeróżne bajki o swoim życiu, które miały
    dowieść jaką cudowną, odważną i błyskotliwą był osobą. Możliwe, że sam nie
    wierzył w to, że jest taki wspaniały i chciał to sobie jakoś zrekompensować, ale
    nigdy się tego nie dowiedziałam.
    Możecie sobie pomyśleć, że zachowałam się podle wzorując na nim Gilderoy'a, ale
    możecie być pewni, że on się nigdy, ale to przenigdy, tego nie domyśli. Pewnie
    teraz opowiada komuś, że jest pierwowzorem postaci Albusa Dumbledore'a. Albo, że
    sam napisał te książki i pozwolił mi je wydać z dobroci serca.

  • HERMIONA GRANGER
    Kiedyś pytanie, które najczęściej mi zadawano, brzmiało: "Jak wymawia się imię
    tej dziewczyny?" Jak zapewne zauważyliście, sprytnie wplotłam odpowiedĽ na nie
    do 'Czary Ognia', gdy Hermiona uczy Wiktora Krum'a jak dokładnie się je wymawia:
    Her - maj - o - ni. Często słyszałam 'Her - mojne', ale moim ulubionym pozostaje
    'Hermaj - łan' ('one' - ang. = jeden, czyta się 'łan' - od tłum.) Myślę, że ta
    wymowa podoba mi się bardziej niż ta właściwa.
    W mglistej i odległej przeszłości, nazwisko Hermiony brzmiało 'Puckle' (ang.
    'puck' = elf, duszek), ale zupełnie do niej nie pasowało i szybko zostało
    zmienione, by brzmiało trochę mniej frywolnie.
    Urodziny Hermiony przypadają na 19-ego września.
    Gdy redagowaliśmy "Kamień Filozoficzny", mój redaktor naczelny chciał bym
    wycięła scenę, w której Harry, Ron i Hermiona walczą z trollem. Chociaż
    zaakcepowałam większość małych poprawek, na tę nie chciałam się zgodzić. Hermiona jest tak irytująca na początku "Kamienia Filozoficznego", że naprawdę sądziłam, że tylko coś (dosłownie) wielkiego może sprawić, że zbliży się ona do Harry'ego i Rona.
    Często mówiłam, że Hermiona jest trochę podobna do mnie, gdy byłam młodsza. Myślę, że przez innych byłam postrzegana jako mała przemądrzała osóbka, ale mam nadzieję, że to jest jasne, że pod zasłoną kujona, Hermiona ukrywa swoją niepewność i wielki strach przed porażką (co pokazał jej bogin w 'WięĽniu Azkabanu").

  • PRAWIE BEZGŁOWY NICK
    W pierwszej wersji „Komnaty Tajemnic” Nick śpiewał balladę, w której wyjaśniał jak (prawie) stracił głowę. Piosenka jednak nie spodobała się mojemu redaktorowi, więc się jej pozbyłam. Mimo to, dla zainteresowanych, podaję poniżej historię dekapitacji Nicka w jego własnych, poruszających słowach.

    Niejeden chwat z magią za pan brat
    Myli się, gdy zmęczony,
    Ale mój błąd mały, zmienił dni mej chwały
    W koszmar krwią zroszony.
    Cofnijcie ten czas, gdy pod blaskiem gwiazd
    Spotkałem mą Panią wśród mgły!
    Obiecałem skwapliwie naprawić jej zęby krzywe
    Lecz z ust wyrosły jej kły.
    Sąd nie słuchał mych słów, że sprawę tych kłów
    Załatwię nim ranek minie;
    Pniak przytaszczyli, lecz kamień zgubili
    Co ostrzył topór cierpliwie.
    Następnego dnia rano, już na mnie czekano
    „Trzym się dzielnie” ksiądz mówił,
    „Nie potrzeba nic brać, nie potrzeba się bać”
    Modlitwę nade mną zmówił.
    Już nie było odwrotu, gdy ujrzałem topór
    Co głowę mą piękną miał ściąć,
    A gdy powiedział kat, bym na kolana padł
    Straszliwie zacząłem się trząść.
    „Może trochę boleć”, powiedział głupi koleś
    Podnosząc topór w górę,
    Lecz ostrze tępe było, niewiele zmieniło
    Lekko drasnęło skórę.
    Kat walił jak leci, i raz, i drugi, i trzeci
    Rąbał ile się dało,
    Aż minął długi czas, gdy czterdziesty piąty raz
    Wykończył me biedne ciało.
    Ale mimo wszystko, jakby na pośmiewisko,
    Głowa ze mną jest wciąż
    A teraz proszę gości, nie róbcie mi przykrości
    Klaszczcie jak jeden mąż.

    It was a mistake any wizard could make
    Who was tired and caught on the hop
    One piffling error, and then, to my terror,
    I found myself facing the chop.
    Alas for the eve when I met Lady Grieve
    A-strolling the park in the dusk!
    She was of the belief I could straighten her teeth
    Next moment she'd sprouted a tusk.
    I cried through the night that I'd soon put her right
    But the process of justice was lax;
    They'd brought out the block, though they'd mislaid the rock
    Where they usually sharpened the axe.
    Next morning at dawn, with a face most forlorn,
    The priest said to try not to cry,
    "You can come just like that, no, you won't need a hat,"
    And I knew that my end must be nigh.
    The man in the mask who would have the sad task
    Of cleaving my head from my neck,
    Said "Nick, if you please, will you get to your knees,"
    And I turned to a gibbering wreck.
    "This may sting a bit" said the cack-handed twit
    As he swung the axe up in the air,
    But oh the blunt blade! No difference it made,
    My head was still definitely there.
    The axeman he hacked and he whacked and he thwacked,
    "Won't be too long", he assured me,
    But quick it was not, and the bone-headed clot
    Took forty-five goes 'til he floored me.
    And so I was dead, but my faithful old head
    It never saw fit to desert me,
    It still lingers on, that's the end of my song,
    And now, please applaud, or you'll hurt me.

  • RÓŻNE FAKTY DOTYCZĄCE RODZINY WEASLEY'ÓW
    Ron był jedynym z trzech głównych bohaterów, którego nazwisko nigdy nie uległo
    zmianie i był "Weasley'em" od początku do końca. W Wielkiej Brytanii i Irlandii łasica (ang. 'weasel') ma reputację zwierzęcia przynoszącego nieszczęście a nawet złowrogiego. Jednak, od dzieciństwa darzyłam rodzinę łasicowatych wielką sympatią. Moim zdaniem nie są one aż tak złośliwe jak się o nich złośliwie mówi.
    Z ludĽmi o rudych włosach wiąże się także wiele przesądów. Większość z nich
    stwierdza, że w jakiś sposób przynoszą oni pecha (Judasz Iskariota był podobno
    rudy), ale to absurd. Ja osobiście lubię rudzielców tak, jak lubię łasice. Chociaż nigdy nie planowałam by był podobny do Sean'a, gdy Ron pojawił się na stronach opowieści często zachowywał się jak mój najlepszy przyjaciel, który jest i bardzo zabawny, i bardzo lojalny. Jednak między nimi jest też wiele istotnych różnic. Tylko raz tworząc postać całkowicie wzorowałam się na prawdziwej osobie (patrz: Gilderoy Lockhart) i chociaż czasem zdarzało mi się pożyczać od innych jakieś konkretne cechy, to moje postaci są w co najmniej 90% wymyślone.
    Zanim Molly wyszła za mąż jej nazwisko brzmiało Prewett. Jak możecie zauważyć w rozdziale pierwszym "Kamienia Filozoficznego", Voldemort zabił bliskich członków jej rodziny.
    Artur Weasley jest jednym z trzech braci. Ginny (pełne imię to Ginevra, nie
    Virginia) to pierwsza dziewczynka, która urodziła się w klanie Weasley'ów od
    kilku pokoleń.
    Fred i George urodzili się - jakżeby inaczej - w Prima Aprilis.

Różności


  • TYLKO DLA DZIEWCZĄT, CHYBA…
    Bycie chudą. Zapewne nie sadziłyście, że taki temat pojawi się kiedykolwiek na tej stronie, ale mój ostatni wypad do Londynu dał mi do myślenia…

    A wszystko zaczęło się w samochodzie, w drodze do studiów filmowych w Leavesden. By skrócić sobie czas podróży, czytałam czasopismo, w którym znajdowało się kilka błyszczących zdjęć bardzo młodej kobiety, która jest albo poważnie chora lub cierpi na zaburzenia odżywiania (co, oczywiście, jest równoznaczne). W każdym razie, nie da się inaczej wytłumaczyć jej wyglądu. Może mówić o ogromnej ilości jedzenia, jakie spożywa, o tym, jak jest zapracowana, i że ma najszybszy metabolizm na świecie, aż od tego mówienia odpadnie jej język (Hurra! Kilka kolejnych gramów mniej!), ale jej wklęsły brzuch, wystające żebra i patykowate ręce mówią o czymś całkiem innym. Ta dziewczyna potrzebuje pomocy, ale, jako że świat jest taki, jaki jest, zamiast pomocy oferuje się jej miejsce na okładkach pism. Wszystkie te myśli przebiegły mi przez głowę, gdy czytałam wywiad, a potem odrzuciłam tę okropność na bok.
    Ale niech skonam, jeśli temat dziewcząt i bycia chudym nie pojawił się znowu wkrótce po tym, jak wysiadłam z samochodu. Rozmawiałam z jednym z aktorów i, jakoś, przeszliśmy na temat dziewczyny, którą zna (nie chodzi o żadną aktorkę z filmów o Potterze – to ktoś, kogo zna poza planem), którą koleżanki z klasy przezwały „grubą”. (Czy to możliwe, że były zazdrosne o jej znajomość z owym chłopcem? Na pewno nie!)

    – Ale – powiedział ze szczerym zdumieniem. – Ona naprawdę nie jest gruba.
    – „Gruba” to zazwyczaj pierwsza obelga, którą jedna dziewczyna obrzuca drugą, kiedy pragnie ją zranić – odpowiedziałam.
    Pamiętam, że takie sytuacje miały miejsce w mojej szkole, a także zdarzały się wśród młodzieży, którą uczyłam. Mimo to, widziałam, że dla niego, zrównoważonego młodego mężczyzny, było to zupełnie dziwaczne zachowanie, tak jakby krzyknąć: „Tępak!” w stronę Stephena Hawkinga.
    Jego zniechęcenie wywołane tą banalną cechą charakteru kobiet uświadomiło mi, jak dziwna i chora jest obelga – „gruba”. No bo, czy „gruby” to naprawdę najgorsza cecha człowieka? Czy „gruby” jest gorszy od: „mściwy”, „zazdrosny”, „płytki”, „próżny”, „nudny” lub „okrutny”? Nie dla mnie – ale możecie wtedy zapytać, co ja mogę wiedzieć o presji bycia chudym? W moim zawodzie nie jest się ocenianym za wygląd, przecież jestem pisarzem i zarabiam na życie „głową”…

    Wieczorem udałam się na British Book Awards. Po ceremonii wpadłam na kobietę, którą nie widziałam prawie trzy lata. Pierwsza rzecz, jaką do mnie powiedziała?
    – Ale schudłaś!
    – Cóż – odpowiedziałam trochę zaskoczona. – Ostatni raz, kiedy mnie widziałaś, właśnie urodziłam dziecko.
    A miałam ochotę odpowiedzieć:
    – Od czasu naszego ostatniego spotkania urodziłam trzecie dziecko i wydałam szóstą powieść. Czy żadna z tych rzeczy nie jest ważniejsza, bardziej interesująca, niż mój rozmiar?

    Ale nie – moja talia była węższa! Zapomnijcie o dziecku i książce: w końcu coś, z czego można się cieszyć!
    Tak, więc sprawa rozmiaru i kobiet ciążyła (cha, cha) mi na sercu następnego dnia podczas lotu do domu w Edynburgu. Gdy już byliśmy w powietrzu, otwarłam gazetę i natychmiast zwróciłam uwagę na artykuł o gwieĽdzie pop, Pink.
    Jej ostatni singiel, „Stupid Girls”, to hymn-antidotum na wszystkie moje rozważania dotyczące kobiet i chudości. „Stupid Girls” wyśmiewa gadające wykałaczki, które stawia się dziewczętom jako wzory: te sławy, których największym osiągnięciem są nienagannie wymalowane paznokcie, których jedyną aspiracją jest bycie sfotografowaną w różnym stroju dziewięć razy w ciągu dnia, których jedyną funkcją w świecie wydaje się być wspieranie rynku sprzedaży drogich torebek i psów wielkości szczura.
    Możliwe, że to wszystko wydaje się Wam śmieszne lub trywialne, ale nie jest. Chodzi tu o to, kim dziewczęta chcą być, a kim się im wmawia, że powinny być, oraz o ich uczucia względem siebie. Mam dwie córki, które kiedyś będą musiały odnaleĽć się w tym świecie z obsesją na punkcie bycia chudym i to mnie martwi, bo nie chcę, by stały się pustymi, zapatrzonymi w siebie, wychudłymi klonami. Wolałabym, by były niezależne, interesujące, miały własne ideały, były miłe, pewne siebie, oryginalne, zabawne – tysiąc różnych rzeczy, zanim doszłabym do słowa „chude”. Niech moje dziewczynki będą jak Hermiona, a nie jak Pansy Parkinson. Niech nigdy nie będą głupimi dziewczynami (ang. Stupid Girls). Koniec strofowania.

  • O HARRYCH POTTERACH
    Istnieje kilku prawdziwych Harrych Potterów. Jak dotąd słyszałam o niemowlaku,
    którego nazwano pełnym imieniem Harry'ego (Harry James Potter), adwokacie z Londynu, dziadku, który był bardzo zadowolony bo wnukowie w końcu uznali go za 'spoko gościa', żołnierzu, który zginął w czasie drugiej wojny światowej (przysłano mi zdjęcie jego nagrobka) i zegarmistrzu, który w poprzednim wieku pracował w Londynie.

  • SPOTKANIE Z MELISSĄ I EMERSONEM
    Plany wydania „Księcia Półkrwi” były w toku, a ja próbowałam
    znaleĽć rozwiązanie pewnego ciągle powracającego problemu, tj. frustracji
    odczuwanej przez oddanych (starszych) fanów Pottera w związku z tym, że
    rzadko zadawane są mi pytania, na które bardzo chcieliby znać odpowiedĽ.
    Doszłam do wniosku, że rozwiązaniem będzie bezpośredni wywiad przeprowadzony przez jednego lub dwóch reprezentantów najbardziej zagorzałych fanów, zdolnych do zarzucenia mnie trudnymi, zgłębiającymi tom siódmy i wątki poboczne, uwydatniającymi nieścisłości w tekście i analizującymi postacie pytaniami, na które bardzo rzadko mam okazję odpowiedzieć, a już na pewno nie podczas premiery książki. Wydawało mi się, że nawet gdybym nie mogła na coś odpowiedzieć – bo nie chciałabym niszczyć różnych teorii lub ujawniać zbyt dużo (lub gdy nie znałabym odpowiedzi!) – mielibyście przynajmniej satysfakcję z tego, że zostałam postawiona pod ścianą przez ludzi, którzy dokładnie wiedzieli, gdzie tej ściany szukać. Więc gdzie zamierzałam szukać tych inkwizytorów?
    Cóż, mogłabym udawać, że było to trudne, ale chyba nikogo nie udałoby mi się oszukać. OdpowiedĽ miałam tuż pod nosem. W zasadzie jeśliby była jeszcze bliżej, to zapewne udałoby mi się w nią parsknąć, tak jak parsknęłam prosto w dobrze znany napój gazowany podczas tegoż wywiadu. Tak, Melisso Anelli, założycielko strony The Leaky Cauldron, i Emersonie Spartzu, założycielu Mugglenetu, wystąpcie. (Linki do ich stron znajdziecie w dziale „Strony fanowskie” na tej stronie).
    Czemu Melissa i Emerson? Bo po przejrzeniu ich stron, wiedziałam, że znają
    Harry’ego Pottera od deski do deski, że zależy im, i to nie tylko na
    książkach, ale także na wspólnocie fanów na sieci, a także że są mądrzy i
    zabawni, i że spotkanie z nimi sprawi mi przynajmniej tyle przyjemności,
    ile im spotkanie ze mną.
    Więc zadzwoniłam do nich. Melissa dostała wcześniej cynk o moim telefonie, ale ogłuszający wrzask, jakim zareagowała na moje słowa wyjaśnienia, upewnił mnie, że nie zgadła, o co może chodzić. Miała czas i z radością powiedziała, że przyjedzie – jedna z głowy.
    Obawiałam się, że Emerson, który niczego się nie spodziewał, po prostu odłoży słuchawkę. Gdy usłyszałam jego tatę odchodzącego od telefonu, by go zawołać, myślałam o sposobach przekonania go, że to naprawdę ja, a nie jakaś wściekła zwolenniczka pary Harry/Hermiona, próbująca zwabić go do jakiejś ciemnej uliczki. Jednak nie musiałam proponować żadnego szybkiego quizu na temat wątków pobocznych tomów od jeden do pięć. Uwierzył mi. Powiedział, że da radę. Byliśmy umówieni!
    Muszę powiedzieć, że poruszyła mną i zaimponowała mi liczba fanów, którzy
    przesłali im swoje gratulacje, gdy wiadomość o tym, że będą przeprowadzać ze mną wywiad, została ogłoszona na ich stronach. Większość z fanów uważała, że Melissa i Emerson zasłużyli sobie na ten wywiad, który jest jakby nagrodą za ich cały trud jaki wkładają w swoją pracę. To, że tyle osób wyraziło tak wiele bezstronnych i szczerych życzeń było naprawdę budujące.
    Podczas premiery książki wiedziałam, że są gdzieś w pobliżu, ale ich nie
    widziałam. I dopiero niedzielnego popołudnia udało mi się spotkać z nimi
    osobiście w biurze koło mojego domu, gdzie moja cierpiąca w milczeniu
    asystentka walczy z morzem listów. Byłam bardzo podekscytowana, gdy wchodziłam do pokoju… chociażby dlatego, że jeszcze nie rozmawiałam z żadnym fanem, który skończył czytać tom szósty.
    I oto byli i oni. Czekali na mnie. Melissę spotkałam wcześniej dwa razy, chociaż żadne spotkanie nie trwało dłużej niż zajmuje pisknięcie z zachwytu na widok tej drugiej osoby. Ona (dla tych, którzy nie wiedzą) to ładna rudowłosa dziewczyna, która ma podobny do mnie gust, gdy chodzi o wybór kawy i butów (podarowała mi boską kawę dostępną tylko w Stanach, a ja otwarcie gapiłam się z zazdrością na jej obcasy ze sztucznej skóry węża). Emerson ma około siedmiu stóp wysokości (a przynajmniej na tyle wygląda przy moich 5 stopach i 5 calach) i wyjątkowo niebieskie oczy. On także przyniósł prezenty, m.in. klucz będący symbolem mojego honorowego obywatelstwa miasta LaPorte w Indianie wraz z oświadczeniem podpisanym przez burmistrza tegoż miasta. Nie żartuję. „Cóż, trudno jest znaleĽć coś takiego, czego sama nie możesz sobie kupić,” powiedział, gdy ja wpatrywałam się oniemiała w podarunki.
    Na początku ta dziwna sytuacja nas rozśmieszyła – przypominała potrójną randkę w ciemno – ale potem usadowiliśmy się wygodnie, by móc porozmawiać jak należy. Oboje, czego się spodziewałam, byli wspaniali. Zabawni, bystrzy i całkowicie oddani zadaniu uzyskania ode mnie porządnych odpowiedzi. Spotkanie miało trwać godzinę, tymczasem zanim ktokolwiek z nas się zorientował minęły dwie i gdyby nie to, że musiałam nakarmić dziecko, pewnie spędzilibyśmy tam większość nocy.
    Zapis wywiadu, oraz ich osobiste sprawozdania ze spotkania w Edynburgu,
    możecie znaleĽć na the-leaky-cauldron.org oraz na mugglenet.com. Z mojej
    strony jedynie dodam, że mam nadzieję, iż czytanie tego wywiadu sprawi Wam
    tyle samo radości ile mi udzielanie go.

  • SAPER
    W starych złych czasach, gdy chciałam zrobić sobie kilkuminutową przerwę w trakcie pisania, zapalałam papierosa. W roku 2000 rzuciłam palenie i od tej pory często żuję gumę (stąd wygląd mojego biurka). Jednak żucie gumy nie jest dobrą wymówką na zrobienie sobie przerwy by mózg mógł odpocząć, więc by uciec od skomplikowanych wątków, o których akurat piszę, lubię pograć sobie w Sapera. Muszę się pochwalić, że odkąd rzuciłam palenie stałam się naprawdę dobra w tę grę. Mój rekord na poziomie Eksperta wynosi 101 sekund.

  • SAPER - UAKTUALNIENIE
    Pomyślałam, że chcielibyście wiedzieć, że mój rekord w Saperze na poziomie Eksperta wynosi teraz 99 sekund. Pokazuje to, jak dużo czasu spędzam przed komputerem pisząc 'Księcia Półkrwi'. A jeśli ktoś twierdzi, że poszłoby mi szybciej, gdybym przestała robić przerwy na grę, to ja udaję, że ogłuchłam. Mam do wyboru palenie albo Saper, nie mogłabym pisać, gdyby przyszło mi zrezygnować z obu.

  • NNP - czyli Nigdy Niezadane Pytanie
    Dlaczego, w chwili śmierci Jamesa, Dumbledore miał jego pelerynę niewidkę, zakładając, że Dumbledore potrafił stać się niewidzialny bez jej pomocy?

    Nim umieściłam tę wiadomość na stronie, poszperałam trochę po sieci i okazało się, że wiele osób snuje domysły na ten temat. Jednak nikt nigdy nie spytał mnie o to wprost, a ktoś powinien był to zrobić. Chciałabym rozwiać wasze uzasadnione obawy i zapewnić, że nie jest to sytuacja podobna do tego, co znamy jako „incydent z Markiem Evansem”*. ISTNIEJE ważna, a nawet niezwykle istotna, odpowiedź na to pytanie.

    * Wiadomość dla fanów, którzy niedawno odkryli tę stronę: moja próba powstrzymania szalonych teorii dotyczących zupełnie nieistotnej postaci Marka Evansa przyniosła odwrotny skutek, gdy nieumyślnie sama wzbudziłam jeszcze więcej zainteresowania tym chłopcem, obiecując wyjaśnienie jego znaczenia.

  • SOWY
    Sowy można spotkać w wielu przesądach na całym świecie. Dla Greków, sowa symbolizowała Atenę, boginię mądrości i wojny, a gdy przelatywała nad greckim wojskiem przed bitwą, odczytywano to jako znak zwycięstwa. Z drugiej strony, Rzymianie uważali, że sowa to pechowe stworzenie, które jest zapowiedzią śmierci i katastrof. W Wielkiej Brytanii jest przesąd mówiący, że zobaczenie sowy w dzień przynosi pecha i ja zabawiłam się tym zabobonem w pierwszym rozdziale 'Kamienia Filozoficznego' , w którym gwałtowne pojawienie się dużej ilości sów w dzień było spowodowane wielkim szczęściem, o czym mugole nie wiedzieli.
    Sowy, które przydzieliłam czarodziejom są w pewnym stopniu odzwierciedleniem ich osobowości. Biedny Ron dostaje ¦wistoświnkę, która należy do rodziny syczków (to bardzo małe sowy z uszami - milutkie, ale na pewno nie są pretensjonalne). Biedny, wyczerpany Errol to puszczyk mszarny, który, moim zdaniem, jest najbardziej komicznie wyglądającą sową na świecie - wpiszcie 'puszczyk mszarny' w Google a sami zobaczycie o co mi chodzi. Oczywiście mojemu bohaterowi dałam sowę, którą uważam za najpiękniejszą sowę na świecie: sowę śnieżną, którą także nazywa się sową duchem (Ghost Owl). Sowy śnieżne nie pochodzą z Wielkiej Brytanii, więc myślałam, że doda ona Harry'emu trochę prestiżu w Hogwarcie (w szkole nie ma drugiej sowy tego rodzaju co, jak sądzę, zauważyliście). Jednak, każdy specjalista zajmujący się sowami powie wam, że Hedwiga nie jest typową przedstawicielką swojego gatunku. Dopiero po tym jak wydawca zaakceptował już 'Kamień Filozoficzny', zdałam sobie sprawę z tego, że sowy śnieżne prowadzą dzienny tryb życia. Natomiast w trakcie pisania 'Komnaty Tajemnic' odkryłam, że sowy śnieżne są w zasadzie bardzo milczące, a samice nawet bardziej niż samce. Tak, więc wszystkie nocne wyprawy Hedwigi i jej liczne pohukiwania pełne dezaprobaty mogą być potraktowane jako przejaw jej wyjątkowych zdolności magicznych lub mojego żałosnego braku przygotowania, sami wybierzcie.
    (A tak przy okazji: ostatnio w prasie pojawiła się seria artykułów dotyczących wzrostu liczby sów chowanych w domu, rzekomo jest to spowodowane książkami o Harrym Potterze. Jeśli prawdą jest, że ktoś pod wpływem moich książek pomyślał, że sowa jest najbardziej szczęśliwa, gdy jest zamknięta w małej klatce i trzymana w domu, to korzystam z okazji by stanowczo powiedzieć: proszę, nie róbcie tego.)

  • MIEJSCA DO PISANIA
    To nie tajemnica, że najlepszym miejscem do pisania, według mnie, jest kawiarnia. Nie trzeba przyrządzać sobie kawy, podczas pisania nie odczuwa się, że jest się zamkniętym w jakiejś samotni a gdy wena zawodzi, zawsze można przejść się do następnej kawiarni i dzięki temu pozwolić bateriom się naładować. Uważam, że najlepsza kawiarnia do pisania to taka, w której jest wystarczająco dużo ludzi by móc się wmieszać w tłum, ale nie na tyle tłoczno by trzeba było dzielić stolik z kimś kto stara się przeczytać rozdział dwudziesty do góry nogami. Poza tym, ważne jest by obsługa nie zerkała na ciebie z wyrzutem, jeśli siedzisz tam za długo (chociaż teraz stać mnie na to by zamawiać kolejne kawy nawet jeśli ich nie piję, więc to już nie jest taki problem) i nie puszczano zbyt głośnej muzyki, bo to jedyny hałas jaki mnie rozprasza podczas pisania.

  • CHARŁAKI
    O charłaki byłam pytana odkąd wprowadziłam ten termin w 'Komnacie Tajemnic'. Charłak jest jakby przeciwieństwem czarodzieja pochodzącego z rodziny mugolskiej. On lub ona to niemagiczna osoba, której przynajmniej jeden z rodziców jest czarodziejem. Charłaki są rzadkie, gdyż gen odpowiedzialny za magię jest genem dominującym.Charłaki nie mogą uczęszczać do Hogwartu. Często są skazani na smutną pół-egzystencję (tak, powinniście współczuć Filch'owi), gdyż ich pochodzenie sprawia, że żyją wśród lub często mają do czynienia ze społecznością czarodziejską ale nie mogą tak naprawdę do niej dołączyć. Czasami udaje im się jednak dostosować. Filch znalazł dla siebie niszę w Hogwarcie a Arabella Figg pracując dla Dumbledore'a stała się łącznikiem między światem mugoli a światem magicznym. Żadna z tych postaci nie umie czarować ale mimo to potrafią dać sobie radę w świecie magicznym bo mają dostęp do niektórych magicznych przedmiotów i zwierząt, które im pomagają (Arabella Figg zajmuje się krzyżowaniem kotów i kugucharów [ang. Kneazle], a jeśli nie wiecie co to jest kuguchar, powinniście się wstydzić). A tak nawiasem mówiąc, Arabella Figg nie widziała Dementorów, które zaatakowały Harry'ego i Dudley'a, ale posiada ona wystarczającą wiedzę na temat magii by zorientować się, że to one wywołały tę dziwną atmosferę i emocje.

  • IRLANDZKA DRUŻYNA QUIDDITCH'A I KLUB PIŁKARSKI WEST HAM

    Wszyscy gracze irlandzkiej drużyny Quidditch'a noszą imiona i nazwiska osób, które znam. 'Moran', 'Troy' i 'Quigley' to dobrzy przyjaciele. 'Troy' jest jedną z moich najstarszych przyjaciółek, a poza tym jest oddanym kibicem drużyny piłkarskiej West Ham. To właśnie na jej cześć jedyna drużyna piłkarska wspomniana w książkach to West Ham.

  • RÓŻDŻKI
    Harry otrzymał różdżkę z ostrokrzewiu już w 1990 roku, gdy powstał pierwszy szkic szóstego rozdziału 'Kamienia Filozoficznego'. Nie był to przypadkowy wybór. Ostrokrzew odznacza się pewnymi cechami, które świetnie pasowały do Harry'ego, zwłaszcza gdy zestawi się je z tradycyjnymi skojarzeniami dotyczącymi cisu, drewna z którego wykonana jest różdżka Voldemort'a. W tradycji europejskiej ostrokrzew (po ang. 'holly' - słowo pochodzi od 'holy' co oznacza 'święty') odpiera zło, podczas gdy cis, który często odznacza się zadziwiającą długowiecznością (w Wielkiej Brytanii istnieją cisy, które mają ponad dwa tysiące lat), może symbolizować zarówno śmierć jak i zmartwychwstanie. Ponadto sok cisu jest trujący.
    W jakiś czas po tym jak zdecydowałam, że różdżka Harry'ego to ostrokrzew i pióro feniksa, zetknęłam się z opisem tego, jak Celtowie przyporządkowywali drzewa kolejnym okresom w roku. Odkryłam, że zupełnie przypadkowo przypisałam Harry'emu drzewo, które odpowiada jego dacie urodzenia. W związku z tym drewno, z którego wykonane są różdżki Rona i Hermiony także odpowiadają celtyckiej tradycji. Ron, który urodził się między 18. lutego a 17. marca, otrzymał różdżkę z jesionu (na początku chyba miał to być buk). Natomiast Hermiona, która urodziła się między 2.
    a 29. września dostała różdżkę z drewna winorośli (nie pamiętam co pierwotnie przypisałam Hermionie; możliwe, że w ogóle nie określiłam rodzaju drewna, z którego wykonano jej różdżkę).
    Celtycka tradycja miała wpływ tylko na wybór różdżek Rona i Hermiony. Różdżka Hagrida, na przykład, jest dębowa chociaż zgodnie z celtyckim systemem powinna być wykonana z drewna czarnego bzu. W Wielkiej Brytanii dąb to "Król Lasu", który symbolizuje siłę, ochronę i płodność. Jakie inne drewno "wybrałoby" Hagrida? Zresztą lubiłam to, że tylko ja wiem o ukrytym związku między różdżkami Harry'ego, Rona i Hermiony (przynajmniej tak było do tej pory).
    Dla tych, którzy chcieliby wiedzieć więcej na temat rodzaju drzew przypisywanych różnym częściom roku celtyckiego, załączam listę, z której korzystałam. Przepraszam wszystkich ekspertów zajmujących się tymi zagadnieniami za wszelkie błędy, które mogłam powielić (od czasu pierwszego zetknięcia się z tą listą znalazłam małe różnice w różnych Ľródłach dotyczących tego tematu).

    24. grudzień - 20. styczeń = brzoza (Beth)
    21. styczeń - 17. luty = jarzębina (Luis)
    18. luty - 17. marzec = jesion (Nion)
    18. marzec - 14. kwiecień = olcha (Fearn)
    15. kwiecień - 12. maj = wierzba (Saille)
    13. maj - 9. czerwiec = głóg (Huath)
    10. czerwiec - 7. lipiec = dąb (Duir)
    8. lipiec - 4. sierpień = Ostrokrzew (Tinne)
    5. sierpień - 1. wrzesień = leszczyna (Coll)
    2. wrzesień - 29. wrzesień = winorośl (Muin)
    30. wrzesień - 27. paĽdziernik = bluszcz (Gort)
    28. paĽdziernik - 24. listopad = trzcina (Ngetal)
    25. listopad - 23. grudzień = czarny bez (Ruis)

Komentarze:


Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 361 bytes) in /public_html/jkr.php on line 749